menu

// Inżynier na szlaku

Rozmowa z MAĆKIEM ZYCHEM, QUALITY ASSURANCE ENGINEER

PRACA U NAS JEST TWOJĄ PIERWSZĄ W BRANŻY IT
Po studiach z budownictwa moja praca polegała na koordynowaniu budowy dróg i kolei. Jej wyjazdowy charakter początkowo nie był uciążliwy. Z czasem jednak przestało mnie satysfakcjonować życie sprowadzone do pracowania, jedzenia i spania. Dlatego kolejne dwa lata spędziłem w biurze projektowym… jednocześnie przygotowując się do zmiany kierunku zawodowego na IT. We własnym zakresie uczyłem się programowania, zrobiłem też dwa kursy – plan był taki, że zostanę developerem.

… I ZOSTAŁEŚ TESTEREM
Prywatnie znałem Dawida, który tu pracował. Zachęcił mnie, gdy pojawiła się oferta pracy jako QA. Przyuczyłem się… no i jestem!

JAK WSPOMINASZ POCZĄTKI U NAS?
Trafiłem do projektu, który mocno bazuje na platformie hybrisowej. Z perspektywy czasu doceniam to, bo dzięki temu wiele się nauczyłem. A zespół był zgrany, wesoły i zaangażowany, więc dobrze to wspominam. Mogłem liczyć na pomoc każdej osoby, do której się zgłosiłem. Każdy potrzebuje wsparcia takiego „starszego brata” – autorytetu, który zna projekt, jest komunikatywny i otwarty. I który popchnie Cię w dobrą stronę, pozwalając upaść… bo wie, że te upadki Cię ukształtują.

TWOJE RADY DLA OSÓB, KTÓRE STAWIAJĄ PIERWSZE KROKI JAKO QA?

  1. Nie bać się rozmawiać, pytać, wyrażać wątpliwości. Myślę, że nie ma głupich pytań
  2. Warto rozmawiać z analitykami – oni znają perspektywę klienta i to jest bardzo cenne
  3. Najważniejsze: integrować się, korzystać z wyjazdów i imprez firmowych – w pracy trzeba być graczem zespołowym

 

CO ŁĄCZY INŻYNIERA BUDOWNICTWA Z INŻYNIEREM IT?
Myślę, że cechy, które powinny ich łączyć, to: umiejętności interpersonalne i analityczne oraz asertywność. Co do zasady uważam, że inżynierowie z różnych branż mają mnóstwo wspólnych cech, a różni ich tylko wiedza.

CZEGO NAUCZYŁO LUB CO DAŁO CI BYCIE QA?
Mam większą uważność na innych: staram się podchodzić do każdego tak, jakby miał coś ciekawego do powiedzenia. U nas nie ma „szarych myszek”, każdy ma swoje zdanie i jest na swój sposób unikatowy. Dzięki temu, że towarzystwo jest bardzo różnorodne, stałem się bardziej otwarty na ludzi.

ZACZYNASZ TEŻ PROGRAMOWAĆ
Uczyłem się programowania, przygotowując się do zmiany branży. Następnie w projekcie miałem okazję wspierać prace frontendowe. Dzięki temu zauważyłem, jak ważny jest rozwój w kierunkach wykraczających poza obowiązki stanowiskowe. O frontendzie nie zapominam, rozwijam się w kierunku automatyzacji testów. W planach jest także certyfikacja scrumowa.

W ZESZŁEJ EDYCJI NASZEGO KONKURSU SPORTS MASTERS BYŁES LIDEREM W KATEGORII BIKE. DLACZEGO W KOLEJNEJ ZMIENIŁEŚ DYSCYPLINĘ?
Poprzednim razem w ciągu miesiąca przejechałem 1 767 km, wcześniej robiąc 2 000… rocznie. Nogi bolały mnie jeszcze po zakończeniu konkursu. Rower to dla mnie przede wszystkim przyjemność, a wtedy dałem się zwariować. Tym razem biegałem, bo uznałem, że jest to dla mnie coś innego, a może być fajne.

I JAK BYŁO?
Dokładnie tak, jak się spodziewałem – czyli ciężko. Bieganie to zupełnie inna bajka, więc limit 100 km w miesiącu był dla mnie dość wysoko postawioną poprzeczką. Na szczęście udało się, więc gratuluję sobie i wszystkim biorącym udział. Dobrze było się oderwać na chwilę od roweru.

// Zobacz także

// Partnerzy